4 maja 2013

O samobójstwie dwa słowa


O samobójstwie dwa słowa
Czym dziś zabłyśnie moja chora głowa
Wzrok już zwróciła na drugą stronę
Chwila, gdy na raz gasnę i płonę
Słowa, co sterczą z ust wciąż otwartych
Grad kondolencji- niewiele wartych
Ostatnie szanse- wykorzystane
Już dość, już ani chwili tu nie zostanę

Sznury, tabletki, budynki wysokie
Na drugą stronę dostanę się skokiem
Bez przeszkolenia, bez spadochronu
Daleko od Boga, daleko do domu
Wizja zbawienia niewiele warta
Siłą z boskiego gardła wydarta

Sznury, żyletki i narkotyki
Mruczą zza grobu statystyki
Procenty, promile, bez analogi
Wobec niejednej, smutnej historii

Sznury, tabletki, budynki wysokie
Poczekaj chwilę, grób sobie kopię
To zajmie chwilę, potem pożegnanie
Nic, już nic więcej po mnie nie zostanie
Czy płaczę? Tak, wyję, zalewam się łzami
W rozpaczy jesteśmy niepokonani
Mistrzowie żałoby, połamane głowy
Kosa już opada, Śmierć wyszła na łowy
Patetyczni, romantyczni
W nieistnieniu swym statyczni
Na zawsze martwi bohaterowie tragiczni

Poprawione 10.11.2013.
Jestem tchórzem, nie miałabym odwagi na samobójstwo. Za bardzo bałabym się potencjalnej kary- w końcu to dezercja. Bałabym się zobaczyć, ile szans straciłam, co mogłam jeszcze zrobić, a czego nie zrobiłam. Nie, to zdecydowanie nie dla mnie- tylko czasem o nim fantazjuję,  zastanawiam się nad reakcję niektórych osób i jak to jest umierać.
Na tę chwilę, na wszystkie chwile minione- ciągle przecież żyję- samobójstwa się boję i go nie planuje.
Może kiedyś zmienię zdanie, życie czasem zaskakuje.

Brak komentarzy: