Ciągle trwa, choć na zegarze siódma rano. Można wstać z łóżka, pomyśleć o śniadaniu. Zaparzyć kawę i poudawać normalność. Śniadania nie będzie z bardzo prozaicznego powodu. Nie jestem głodna, przyjęta dziś przeze mnie amfetamina skutecznie zlikwidowała apetyt. Ostatnią kreskę wciągnęłam tuż przed rozpoczęciem pisania tego postu- no bo jak o fecie pisać bez fety? Na swoją obronę dodam, że dość długo się nad tym posunięciem zastanawiałam. Czy nie przesadzę, czy fety wystarczy... Wystarczy, wolę zjeść wszystko w ciągu doby i pobawić się w twórczość, niż zostawić na później. "Później" zbyt często kończy telefonem do dilera po dwóch dniach lotu i zupełnie niepotrzebnym ciągiem.
Biała Noc Listopadowa, noc która dobiega właśnie końca. Odgrzebałam dziś serię "Can you hear me?" i nadałam jej ostateczny kształt. Nie spodziewałam się, ile to będzie dla mnie znaczyć i jakie to potrzebne. Posty jakich wiele, ale jednak wyjątkowe- dzisiaj je szlifowałam, pieściłam, doskonaliłam. Układałam na nowo stare wiersze, dopisywałam ciąg dalszy starając się jak najbardziej oddać nastrój chwili, kiedy narodziła się ich koncepcja. Przypomniałam sobie, czym miały one być, czym miał być ten blog. Po dziesięciu miesiącach od ich powstania- w tym czasie zmieniło się wszystko i prawie nic.
A jeszcze niedawno traktowałam je jak wstydliwą tajemnicę, słaby punkt- przecież nikt mnie nie słuchał tak, jak bym tego chciała. Myślałam, żeby je całkiem usunąć.
Nie rozdrapałam żadnych ran, nie wiem, czy stare w ogóle się zagoiły. Ostatnio czuję bardzo niewiele, ale nie jest mi z tym źle. Tu i teraz to dla mnie bezpieczne, choć czasem tęsknię za tamtymi łzami. Dzisiaj znów nimi płakałam i byłam szczęśliwa. Szczęśliwa, że znowu to poczułam. Stary, znajomy smak konkretnej tęsknoty, zapach dawnego uniesienia.
Tak, przez chwilę wszystko stało się jasne. Wróciło i choć przyniosło ból, to ja kocham ten ból- może dlatego, że już go oswoiłam? Co więcej- wiele sobie wybaczyłam, jakby ta krótka chwila mnie oczyściła. Stara rana stała się opatrunkiem na nową. Pomaga. Zdaje Ci się, to wszystko amfetamina. Co nie zmienia faktu, że uczucie było prawdziwe. Znowu czuję się inaczej.
Czuję się lepiej Czujesz się lepiej, bo się naćpałaś. Amfetamina oczywiście odegrała tutaj kluczową rolę, gdyby nie ona pewnie spałabym smacznie zamiast redagować przedpotopowe wiersze o starej miłości i doznawać przy tym mini- oświecenia. Co więcej- nie tylko prowokuje całą, jakby na to nie patrzeć- ryzykowną emocjonalnie sytuację- to jeszcze poprzez działanie na biochemię mózgu zaburza jej postrzeganie!
Jednak stało się. Nic na to nie poradzę. Biała Noc Listopadowa dobiega końca a ja wracam do żałoby. Żałoby znajomej, dojrzałej, głębokiej, ale i pogodnej Tak, tak, tak. To jest dobry pomysł. Wbij to sobie do głowy i przynajmniej odpadną kłopoty z innymi facetami. Wracam tam świadomie, bo wiem, że jestem tam bezpieczna, bardziej już zraniona nie zostanę, nic gorszego z tej strony mnie nie spotka. Nie rozwinie się żadną stronę a ja pozostanę w stanie zawieszenia. Nie narażę się na nowe ciosy. Nie będę musiała się otwierać. Ufać komukolwiek, zbliżać się niebezpiecznie.
"W odcinku pod tytułem "Miłość" udział wzięli..." I szlaban. Koniec, kropka, nie ma tego typu zabaw!
Nie wiem, czy to strach przed miłością sprawia, że czuję to wszystko. Jakby na to nie patrzeć- mam prawo mieć lekki uraz. Wracam do Starego, żeby nie robić miejsca na Nowe- potencjalnie niebezpieczne.
Jednak dzisiaj czułam na prawdziwie i prawdziwie płakałam. Na prawdę się naćpałam i cała noc nie spałam. I mimo, że tyle rzeczy od stycznia uległo zmianie, to chyba nic się nie zmieniło.
Nie ogarniam. Potrzebuję dużego, konkretnego Oświecenia, jakiejś Chwili Samej w Sobie, co pozwoli mi na chwilę wyjść z matrixa i przestawić w nim kilka puzzli.
Nie ogarniam, nie trzeźwieję.
"Can you hear me", wersja druga, poprawiona:) Jedynka jest napisana prozą i zbytnio przy niej nie grzebałam, więc zaczynamy od dwójki
http://polishpsycho.blogspot.nl/2013/01/can-you-hear-me-ii.html
Trójka
http://polishpsycho.blogspot.nl/2013/01/can-you-hear-me-iii.html
Czwórka
http://polishpsycho.blogspot.nl/2013/01/can-you-hear-me-iv.html
I Piąteczka
http://polishpsycho.blogspot.nl/2013/01/can-you-hear-me-v.html
Na deser można by dodać wierszydło "Gdybyś" (Post niżej). I byłoby pięknie.
Potem można zupełnie swobodnie się pociąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz