6 lutego 2013

Świr polski

Miłości nie ma.
Powiedział mi dwudziestolatek co nigdy nie maił dziewczyny, dwudziestolatek, dla którego lód to nie zdrada i trzydziestolatek, który zawsze podziela poglądy osoby aktualnie stawiającej piwo.

Miłość to na pewno nie to, o czym piszesz- mówią mi Ci, co mądrości nauczyli się w gabinecie psychologa, dla których Miłość to długotrwałe budowanie więzi, najlepiej według podręcznika. Co większe, zahaczające o metafizykę porywy zapewne kwalifikują się do leczenia- a jeśli w sąsiedztwie Miłości pojawia się cierpienie to nic tylko psychotropem ją! Takie uczucie pozbawione jest wartości.
Nie, wcale nikt nam nie mówi, jak mamy czuć, w co wierzyć... Zastanawiam się, dlaczego tak niewiele osób widzi, że psychologia i nauki jej towarzyszące przejęły rolę religii, jej kapłanami są psychoterapeuci. Tłumaczą nam wszystko, co dotyczy duszy.

Przede wszystkim- bycie nieszczęśliwym jest chorobą. Choroby się leczy- zamiast leczyć świat wokół, lepiej przemeblować delikwentowi główkę, może troszkę psychotropkiem zamulić i będzie fajnie. Nie, ja nie twierdzę, że to niepotrzebnie- w końcu po co się męczyć? Kilka lat żarcia psychotropów, prania mózgu na terapii i człowiek jak nowy! Niektórzy wręcz o tym marzą, bo poza niechęcią do świata nienawidzą też  siebie.
Pech, nie ze mną te numery, Choć, przyznam szczerze, fajnie mieć w domu baterię psychotropów na różne okazje. Nawet, jeśli procesy w mojej głowie przyprawiają zacną psychologiczna brać o dreszcze, to zawsze są to MOJE procesy.
I wara od nich, ręce precz od moich zakrzywionych procesów poznawczych, z dala od redukcji mojego dysonansu.
A jeśli ktoś zabierze się za moja Miłość, odpowiem ogniem.
Kroimy człowieka na kawałki w zaciszach gabinetu. Od 80 do 120 złotych za godzinę. Specjaliści od dusz ludzkich... Nie, to na pewno nie tak jak myślę.
Na forach dla świrów bardzo mało jest osób wyleczonych. U ChADowców co rusz ktoś wpada w Depresję, albo szybuję w Manii, mimo zażywania przeróżnych leków w przeróżnych kombinacjach.
trzeba być idiotą, żeby tego nie dostrzec. Mimo to, koncerny farmaceutyczne też zarabiają (nie mów nikomu, bo mnie sala na stosie).

I jak w tym wszystkim ma się odnaleźć biedny, mały Świr Polski, któremu najzwyczajniej w świecie brakuje Miłości, choć wie, że ta na pewno istnieje, tyle, że nie na wyciągnięcie dłoni?
Biedny Świr Polski nie zgadzający się na rzeczywistość, z natury nieufny wobec autorytetów i czujący wewnętrzny sprzeciw wobec terapii? Boże... Przecież moje wizyty u psychologów to była masakra. Dla psychologów rzecz jasna.

Świr Polski przeżyje swoje życie bez konsultacji z lekarzem czy terapeuta.
No chyba, że po psychotropki:)

Brak komentarzy: