To już nie ma większego znaczenia.
Nie stała się rewolucja, klapki z oczu nie spadły- jestem w tym samym stanie, co wołając po raz pierwszy.
Ale to już nie ma znaczenia. Miłość sama w sobie jest największą lekcją, nie ma co trywializować jej do samego aktu spełnienia, szarpiąc się w pożądaniu, w tęsknocie.
Mówią, że prawdziwa zdarza się tylko raz- i to prawda. jest tylko jedna i uniwersalna, wychodząca daleko poza relacje międzyludzkie. Ucząc się kochać znajdujesz w sobie Boga.
Nic więcej dostać nie mogłam, nawet o to nie prosiłam. Wyszło zupełnie przypadkiem, nawet na to nie liczyłam. Niechcący stałeś się moim Mesjaszem, swoim istnieniem otworzyłeś mi oczy na możliwość zbawienia. Teraz już wiem, że tylko po to znalazłeś się na mojej drodze, swoją rolę odegrałeś doskonale.
Nie mam prawa prosić o nic więcej, bo nic więcej po prostu już nie ma.
A może najzwyczajniej w świecie się oszukuję, przyklejam metafizyczny plaster na złamane serce?
Czy na pewno jest złamane?
Nie, to wszystko prawda, nawet jeśli nie miało miejsca, nawet jeśli jest wynikiem moich urojeń, to mnie odmieniło. Drzewo ocenia się po owocach, a ja mimo morza wylanych łez, jestem dużo szczęśliwsza niż przed całą tą relacją.
Dwa lata... To całkiem sporo i bardzo niewiele.
Na szczęście mam przed sobą całą wieczność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz