Gdzie tylko mogę, szukam dialogu. Trochę to wycieczka po duszach ludzkich, ale gdzie mądrości szukać jeśli nie w człowieku?
Szukam nie wiadomo czego. Może marnuję czas, może powinnam skupić się przede wszystkim na doczesności zamiast błądzić w oderwanych od niej rejonach wartości?
Po cholerę dzisiaj komu filozof?
Co taki zrobi dla wzrostu PKB. Co zrobi taki dla ludzkości? Może jedynie ją oświecić, ale to nie jest dzisiaj w cenie. Choć może się mylę, mam taka nadzieje, ze nie tylko ja grasuje w tych niebezpiecznych sferach ducha, że nie tylko ja wierzę.
Że ta cała gonitwa za plazmą i super smartfonem to tylko taka przykrywka.
Na co komu dziś filozof? Zresztą, jakim prawem używam tego określenia w swoim kontekścieę
Żeby wygrać walkę z wiatrakami?
Po co być filozofem? W sumie za samo myślenie też nie zawsze płacą.
Więc po cholerę nam filozofia? Dla połechtania swojego ego "hmmm.... jaka jestem mądra, rozumiem co gościu napisał, a to sama wymyśliłam". Tak, między innymi dlatego.
Filozofia przydaje się do tego, żeby zawsze mieć rację- też egoistyczne pobudki. Miłować mądrość tylko dla poklasku a nie dla samej mądrości?
Trochę to bluźniercze. Jak seks bez miłości.
Akt poznania, uczenia się jest nacechowany emocjami, radością z odkrywania.
I ta radość jest bezcenna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz