Dla wszystkich, co się przejmują moim stanem zdrowia.
Depresji, amfetaminy, alkoholu brak. Zioła chwilowo też:)
Do Tybetu nie pojechałam, za to jestem naćpana bezwarunkową Miłością do wszechświata i ludzkości. (Tybet nie zając, nie ucieknie) odbija się to pozytywnie na stosunkach z najbliższym otoczeniem.
Z podejrzanych zachowań- wegetarianizm.
Leki biorę w rozsądnej dawce, z wahaniami nastroju radzę sobie za pomocą introspekcji i medytacji.
Ogarniam, mimo, że nadal czuję się świetnie.
Tylko za wiosną tęsknię, a tu za oknem śnieg.
Only Love can save us...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz