Tym razem nie dam o sobie zapomnieć
Mój krzyk wśród wirtualnych światów
Czarne na czerwonym, kolory cyrografu
Podpis czytelny, złożony po pijaku
Nie widzisz, nie słyszysz ale ja wciąż mówię
Poruszam tematy, ostro dyskutuje
Ciągle prowadzę z Tobą rozmowy
Cóż, że jedynie wewnątrz mojej głowy
Widzę twoje gesty, lekki cień uśmiechu
Wiesz co chcesz powiedzieć, nie czuję pośpiechu
Płyną gdzieś w przestrzeni rozmowy leniwe
Rozmowy wymyślone, rozmowy nieprawdziwe
Słuchaj, gdy mówię, gdy szepcę, gdy krzyczę
Patrz tam gdzie wskazuję, czytaj, kiedy piszę
Co mi w głowie siedzi, to mych myśli strumień
Czytaj w nich swobodnie, dobrze wiem, że umiesz
Tym razem będę głośna, nie będę stała w cieniu
Zapomnij o spokoju, nawet nie myśl milczeniu
Gdy zacznę mówić, w stanie upojenia
O moim szaleństwie i urojeniach
Opowiem o depresji, o strachu i o prochach
Opowiem co czujesz, gdy nikt Cię nie kocha
W twarz Ci wykrzyczę spod łez strumienia
Jak bardzo Cię kocham, jak Ciebie wciąż nie ma
Poprawione 10.112013.
W styczniu powstał tylko pierwszy wers rymowanki. Ocalał nietknięty, ale postanowiłam coś dopisać, uzupełnić. Może w Styczniu za bardzo się spieszyłam, publikowałam pochopnie każdą ciekawszą myśl, niekoniecznie umiejąc ją kontynuować. I w Styczniu nie pozwalałam sobie na tak dużą szczerość, prowadziłam autocenzurę w pewnych kwestiach. Teraz mi to wisi. Wszystko mi wisi, mam doła i będę pisać depresyjne wiersze o niespełnionej miłości. Ale najpierw poprawię te starsze, żeby wstydu nie było.
Tak tylko dodam, że na początku tego roku ten blog wyglądał inaczej. Był czarno czerwony.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz