19 stycznia 2013

Samotność

I ten temat musi zostać poruszony, bez tego się nie obędzie.
Zbyt pięknie by było, gdyby była mi nieznana.
Powiedziano o niej tak wiele, że można spokojnie wnioskować iż jest jednym z najbardziej dramatycznych stanów duszy ludzkiej.
Bo samotność to stan duszy, a nie ilość ludzi w najbliższym otoczeniu. Telefon może dzwonić cały czas.
Ci najważniejsi nie wykonają połączenia. Może tak na prawdę ich nie ma?
Samotność to wyjąca pustka wymagająca zapełnienia, gdzieś na wysokości serca. Doskonale komponuje się z wódką i marihuaną- obie te substancje pozwalają uwierzyć, że otaczający Cię ludzie są twoimi przyjaciółmi. Samotność to szyba, przez którą nie jesteś w stanie się przebić, nawet jeśli wydajesz się być duszą towarzystwa.
Samotność to brak zaufania- widocznie zostało już kiedyś zgwałcone.

Samotność to banalny brak zrozumienia. Gdy Twój świat wewnętrzny staję się tak obcy, że wolisz nikogo weń nie wprowadzać. Najgorsza jest jednak wtedy, gdy w dobrej wierze kogoś tam zaprosisz, a ten ktoś to olewa. Boli bardziej niż odrzucone zaproszenie na facebooku. W końcu człowiek uczy się nie otwierać.

Samotność to w końcu też puste łóżko. Brak ciepła kochanej osoby. Dopiero, gdy raz na milion lat tego doświadczysz możesz sobie uzmysłowić jak ci tego brakuje, doceniasz ciepło ciała obok. Najgorsza jest samotność względnie świeża, potem człowiek się przyzwyczaja, tylko wysycha coraz bardziej, kurczy się w sobie, by w końcu zniknąć. I nawet jeśli świat czasem wyciąga po niego ręce, nie są to te dłonie, które chciałby chwycić.

Samotność to łzy nad klawiaturą, w chwili gdy uzmysłowisz sobie, że masz tak wiele do powiedzenia, a najważniejsze osoby nie chcą cię wysłuchać.
Gdy anonimowo krzyczysz w internecie.

Brak komentarzy: