No to pisze. Odgłos stukania w klawiaturę już mnie nie boli.
Żeby tak się nachlać w środku tygodnia... Gdyby to był piątek, to może bym sobie wybaczyła.
Za sobotę to pewnie nawet miejscowy proboszcz- pedał dałby mi rozgrzeszenie... Ale nie środa.
Co zabawne, tankując ostatnio przez trzy tygodnie dzień w dzień (z przerwą na sylwestra- organizm odmówił posłuszeństwa) nie miałam takich moralnych rozterek.
Swoja drogą, kilka ostatnich lat mojego życia przypomina jedną wielka imprezę z depresja w tle, z kilkoma heroicznymi próbami zachowania abstynencji. Ja naprawdę się staram, tyle, że czasem mi nie wychodzi...
Przynajmniej będzie co dzieciom opowiadać. Oby tylko nie były poczęte po pijaku.
Tak, mam problem z alkoholem, podejrzewam, że gdybym zezwoliła na pojawianie się w moim blogu reklam, zapewne były by to oferty ośrodków odwykowych.
Sama też o odwyku myślałam- byłam już nawet na wstępnej rozmowie, ale to były czasy okołoszpitalne kiedy to świeciłam przykładem jako Najbardziej Świadomy Świr Powiatu.
Zastanawiam się, czemu teraz nie świecę... A już wiem, to przez te trzy tygodnie. Żeby świecić znowu musiałabym strzelić skruchę a to nie w moim stylu. No przecież ja przez te trzy tygodnie bawiłam się świetnie, nie licząc drobnego incydentu, kiedy to zbyt dużą ilość amfetaminy połączyłam ze zbyt dużą ilością wódki i przez godzinę wyłam, bo uświadomiłam sobie jaka jestem nieszczęśliwa i bezwartościowa. Kumple naprawdę się zmartwili, jeden okazał szczególna troskę i zaproponował walnięcie fety w kabel. Odmówiłam, zresztą, skąd o piątej nad ranem wziąłby strzykawkę?
Tak, w porównaniu do tych trzech tygodni jest postęp.
Tak, smęcę bo mam kaca. Zawsze jest powiązany z poczuciem winy i działa przeciwmaniakalnie.
Buuuu... Chyba wrócę do oglądania antyklerykalnych obrazków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz