Miałam nie zagłębiać się za bardzo w sobie. Nie dokonywać kolejnych introspekcji. Cóż, chwilowo i tak nie mam ciekawszego zajęcia. Jednak grzebanie w swojej psychice to jedno z moich ulubionych zboczeń.
Drżenie. To taki charakterystyczny stan świadomości. Ma nawet kilka odmian.
Przynajmniej w mojej głowie. Uświadomiłam sobie jego istnienie dopiero gdy doświadczyłam względnej stabilizacji, prędzej ten stan był dla mnie oczywisty, normalny, nawet nie zwróciłam nań uwagi.
Drżenie to okrzyczana w Chorobie Afektywnej Dwubiegunowej niestabilność, najbardziej oczywista z dwubiegunowych oczywistości. To bardzo subtelne doświadczenie.
Teraz wiem, że to majacząca na granicy świadomości obawa przed upadkiem w depresyjną przepaść. Prędzej tego nie rozumiałam, po prostu drżałam. Widmo smutku było oczywiste jak oddychanie. Potrafiłam Drżenie ukoić nie wiedząc, co tak na prawdę robię- wystarczyło subtelnie zmienić sobie świadomość i wracałam do siebie. Przynajmniej tak mi się zdawało- zmieniałam stan świadomości na jeszcze inny, bezpieczniejszy. Nie było Drżenia. Nie wiem kiedy zaczęłam traktować konopie jak lekarstwo. Wiem, że w 2011 roku mówiłam już o tym głośno i wściekałam się, gdy ktoś chciał palić moje zioło.
Wtedy na pewno byłam już uzależniona.
Natężenie Drżenia jest zmienne. Zależy jak blisko przepaści jesteś- najgorsze, że pomaga Ono Ci w nią wpaść. Czasami przybiera naprawdę potworną siłę. I dopiero wtedy medycyna nadaje mu nazwę- Stan Mieszany. To chwila, kiedy modlisz się o Depresję. Rozpacz wybucha wtedy z maniakalną siła, już wiesz, że spadasz. To zazwyczaj wtedy robi się te głupie rzeczy, po których pozostają blizny.
Potem wszystko wraca do normy, Drżenie czasem nawet znika a Ty patrzysz bezmyślnie w sufit, ewentualnie się zszywasz. I tak miła odmiana.
Od kiedy lecę na Ketrelu Drżenie jest w odwrocie. Pamiętam chwilę, gdy w końcu zniknęło. Jakbym miała w głowie kawałek betonu zamiast galaretki. Cudowne uczucie.
Czasem się jednak pojawia, jak wspomnienie po złym śnie, wiem, że gdzieś tam jest, wiem, że nigdy tak na prawdę się od niego nie uwolnię. Już wiem czym jest, teraz boje się samego wspomnienia.
Czy to już Drżenie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz