Tak, przeczytałam to wiekopomne dzieło. Z tego samego powodu, co "Harry Pottera"- wszyscy czytali i mówili, że fajne.
Harry Potter naprawde był fajny i do dziś wspominam tę książkę z sentymentem.
O "Pięćdziesięciu twarzach Greya" chcę jaknajszybciej zapomnieć. To było straszne... Główna bohaterka, rzecz jasna jest dziewicą (dwudziestojednoletnia dziewica!!!). Główny bohater nie dość, że pozbawia ją cnoty, to jeszcze wprowadza ją w mroczny świat zabaw z kajdankami... Orgazm goni orgazm, fabuły jako tako brak. Powieść nie budzi głebszych emocji z wyjątkiem chwil, kiedy to bohaterka po raz stutysięczny przygryza dolna wargę- człowiek ma nadzieje, że ją sobie w końcu odgryzie.
W końcu robi sie naprawdę ostro i główny bohater tak tłuczę główną bohaterke po tyłku, że ta rezygnuje z dalszego romansu i z rykiem leci do domu, oddajac uprzednio głównemu bohaterowi samochód, laptopa i komórkę. Zapomniałam dodać, że główny bohater jest miliarderem.
Mamy więc prostą historię o sponsoringu w stylu sado-maso. Ta historia stała się bestsellerem. Niedługo wyjdzie ekranizację- podejrzewam, że gdyby nie wiek, w głównej roli obsadzono by Teresę Orlowski.
Autorka jest juz milionerką.
Kurwa mać! To ja wysilam sie na jakieś głębokie refleksje, piszę wiersze, eseje o człowieczeństwie, sprzedaję najmroczniejsze fragmenty mojej duszy a tu okazuje sie, że wystarczy napisać średniego pornola żeby zapisac się w historii literatury (albo zostać milionerką)!!! I jeszcze na ekranizację się załapać! Czy gusta masowej publiczności zeszły już tak nisko, że wystarczy im gówno zawinięte w papierek z napisem "seks"?
Co więcej, tą książką zachwycaja się nie tylko upośledzone umysłowo nimfomanki ale i, zdawałoby się, całkiem światłe, studentki! Czy to znaczy, że ja, jako osoba ze średnim jedynie wykształceniem, mądrości życiowej mam szukać w "Sadze o ludziach lodu"? Ręce opadają. Płakać się chce z tej frustracji a serce zdaje się krzyczeć, zarówno do upośledzonych umysłowo nimfomenek, jaki i całkiem światłych studentek: Nie idźcie tą drogą!!!
Zresztą, czego ja, głupia, spodziewałam sie po świecie gdzie na listach przebojów rządzi Nicki Mintaj pospołu z Justinem Bieberem... I "Kuchenne rewolucje"...
Zanim wiec wrócę do lektury "Kobiety Trzydziestoletniej" Balzacka to z tej rozpaczy sie pochlastam. Po czym to opiszę, dodam że przy tym szczytowałam i będzie materiał na bestseller. Nie zapomnę, rzecz jasna, przygryźć sobie dolnej wargi.
FUCK!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz