Co to właściwie znaczy?
Zastanawiał się ktoś? To takie modne, wręcz wymagane- być sobą, bo w końcu kim innym?
Srutututu, pęczek drutu, jak rzekł kiedyś kolega z pewnego zacnego forum. To nie takie proste.
Mamy setki ról do zagrania, czy nam sie podoba czy nie, musimy je grać. A niech ktoś stwierdzi, że nie ma ochoty!
Niektóre role przyjmujemy świadomie, inne musimy odgrywać- bo tak trzeba. Na przykład- zaszło sie w ciążę, choć się nie chciało. Rola mamuśki narzucona- a niech sie któraś skrzywi zamiast epatować ciepłem i pogodnym spokojem macierzyństwa! Na niektórych trafia nieszczęście w postaci Choroby Psychicznej- rola świra jest jednak na tyle fajna, że można przy niej pozwolic sobie na szaleństwa- na które całkiem często mamy ochotę. Jak coś pójdzie nie tak, zawsze można walnąć skruchę (buuuu, przecież ja jestem chora!!!!) i odchorować w szpitalu (żarcie, spanie i prochy gratis). Oświecone społeczeństwo spojrzy z wyrozumiałością, mniej oświecone społeczeństwo mamy gdzieś. Bycie świrem ma też jasne strony:)
Można też, będąc świrem grać rolę osoby zdrowej. To musi byc naprawdę smutne.
Dobra, odbiegam od tematu w stronę tematyki okołopsychiatrycznej.
Być sobą.
Może chodzi o to, by akceptować siebie i swoje role? Nie...
Może o to, by nie przejmowac sie tym co myślą inni i żyć po swojemu?
Może po prostu o to, by nikogo nie udawać (a to tak wogóle można)?
Przyznaje bez bicia- nie wiem, co to znaczy być sobą.
Po prostu jestem.
2 komentarze:
No właśnie, a może bycie sobą oznacza tę akceptację siebie i często narzuconych nam przez los(?) ról.
Jakoś nie umiem nie przejmować się tym, co inni myślą o mnie. Próbuję, ale to trudne!
Niestety, mimo swoich lat, też mam z tym problemy, żeby odpowiedzieć na postawione przez Ciebie pytanie.
Pozdrawiam
Może najpierw trzeba zdefiniować, kim jesteśmy? I jak bardzo zgadza się to z odgrywaną przez nas rolą?
Prześlij komentarz