Dziś samotność piję małymi łykami
Wznoszę nią toast za niedopowiedzenia
Połykam pustkę co jest między nami
Śpiewam o miłości by nie słyszeć milczenia
Bez końca się dzisiaj nią delektuje
Już prawie mnie nie ma, już prawię nie czuję
Wpadam powoli w stan upojenia
Prawdziwy sen na jawie, kochane urojenia
Że gdzieś we wszechświata innej części
Kiedyś Cię znajdę, po życia drugiej stronie
W przestrzeni ciepłej i ciemnej
Przez Oddech Boga wzburzonej
Poprawiane 10.11.2013.
Nie spodziewałam się, że do tego wrócę, ale cóż. Niech mi chociaż w miarę poprawne wiersze po tym love story zostaną.
1 komentarz:
Mocne i dotykasz gleboko, tego co czlowiek czuje, jednak niepotrafi sam nazwac...Naprawde poruszajace.
Prześlij komentarz