Ta teoria będzie autorska i może przez to nieco chaotyczna, staram się jak mogę formułować myśli w sposób jak najbardziej jasny- zdarza się przez to, że tracę watek i muszę go z powrotem szukać w światopoglądowym burdelu m mojej głowie. Może się okazać, ze ktoś już na to wpadł- co wcale nie zabiera mi radości z poszukiwań i przemyśleń.
Ta myśl jest kontynuacją posta poprzedniego, gdzie z niemałą satysfakcja wykazałam jaka religia jest głupia i szkodliwa.
W człowieku jest pęd do duchowości- świadczy o tym chociażby to, ze każda znana nam cywilizacja, jakiś tam system religijny stworzyła- wiążąc to z faktem, że początkowo te systemy legitymizowały władze kapłańską można uznać, że służyły do utrzymania w ryzach dzikich mas. I na pewno coś jest w tej teorii- chociażby znane nam doskonale "Dziesięć Przykazań" to nic innego jak zbiór praw, które pozwalają społeczeństwu normalnie funkcjonować- co nie znaczy wcale, że religia jest źródłem moralności- o tym pisałam w poprzednim poście.
Przełom pojawił się wraz z powstaniem Filozofii, pojawiły się próby "odczarowania" świata, postawienia człowieka w centrum wszechświata. Niektóre system filozoficzne- takie jak Buddyzm na przykład same stały się religiami.
Wróćmy jednak na nasze judeochrześcijańskie podwórko. Tutaj też próbowano zaprzęgnąć Filozofię do służby religii, chociażby przez Augustyna czy Tomasza z Akwinu. Jak widać, obie te sfery bezustannie się przenikają, choć ich podstawowe założenia są całkowicie inne- religia wymaga pewnych dogmatów, a filozofia żąda ich wytłumaczenia. Wyszło jak wyszło, Tomasz pierdolił głupoty, Augustyn ściągał od Platona.
Łączy je natomiast chęć do wytłumaczenia rzeczywistości. W tej chwili staję się stronnicza, bowiem dużo bardziej odpowiada mi podejście antropocentryczne, czyniące człowieka miara wszechrzeczy, a człowieczeństwo czyniące ostatnim stopniem do boskości. Wykreowanie istoty boskiej mogło służyć człowiekowi do zrzucenia z siebie odpowiedzialności bycia istotą najwyższą, pozwalało legitymizować prawo w ujęciu społecznym- nie zważając na to, że te proste prawa wynikają z potrzeby zachowania gatunku, jakim jest człowiek, istota społeczna i równie dobrze mogły być wyrafinowanym objawem instynktu samozachowawczego.
I złagodzić lęk przed śmiercią. Zarówno religie abrahamiczne jak i dharmiczne obiecują człowiekowi kontynuację żywota po zejściu z tego świata. Czasem obiecują raj pełen dziewic (zastanawiam się, czemu religie abrahamiczne tak fiksują na punkcie dziewictwa. Pomyślę o tym później) czasem mówią o rozwoju i poszukiwaniu prawdy na własna rękę- dlatego Buddyzmu się nie czepiam..
Religia daje proste odpowiedzi na ważne pytania, zapewnia poczucie bezpieczeństwa w sferze duchowej. Niestety, w wielu przypadkach, nie daje nic, ogranicza się do prostych rytuałów, nie ma pokrycia w sferze moralnej. I za często zwalnia od myślenia- nie żebym myślenie traktowała jako obowiązek, ale patrząc na kondycję współczesnego świata byłoby mile widziane w większym natężeniu.
Ale żeby od razu wierzyć w poczęcie dziewicy? Czy ów pęd do duchowości jest tak irracjonalny, że zadowoli się najgłupszymi, wyssanymi z palca odpowiedziami? Czy efemeryczna obietnica życia wiecznego zniewala istotę ludzka do tego stopnia, że przyjmie za pewnik największe bzdury?
Widocznie tak jest, fakty przemawiają same przez się, nie ma już co udowadniać. Co więcej, człowiek okazał się istota tak przewrotna, że za pomocą niezbyt spójnych systemów, jakim jest większość religii zniewala sam siebie.
No i w tym momencie muszę złożyć pokłon w stronę wspomnianego już Buddyzmu. Jako jedyny upoważnia jednostkę do zadawania pytań, poddawania swoich założeń weryfikacji- co więcej, nawet do tego zachęca.
Niestety, samodzielne myślenie nie do końca się ludzkości kalkuluje (stado) i stąd umiłowanie sporej jej części do religii abrahamicznych,. Człowieczeństwo to zjawisko pełne paradoksów ( o tym tez napisze później). Ogromną część ludzkości oszukano, nie ucząc przy okazji cennej sztuki weryfikacji.
Smutna historia.
2 komentarze:
Fakt człowiek uznany za świętego T. z Akwinu, nazywał kobietę błędem natury, pisał że jest duchowo upośledzona.No i najlepsze, ma służyć mężowi jak pies, widać ,że obrany kierunek...to chłopcy jak nic.To jak z bitą śmietaną na kolanach księdza pana, od razu śmietana się świętsza zrobiła.Także dzieciaki na kolanach musiały "lizać" :) Wszędzie gdzie nie spojrzeć podwójna moralność i obłuda.
I wszystko pod mężczyzn...
Jako kobieta i na dodatek feministka nie moge tego łyknąć.
Prześlij komentarz